poniedziałek, 8 kwietnia 2013

#.10.Liam-część 2.

Następny dzień.

Powoli zaczęłam otwierać moje zaspane oczy. Chciałam przejechać ręką po pościeli , ale wyszło,że zrobiłam to po czyimś torsie. Otworzyłam oczy i się podniosłam do pozycji siedzącej. Usłyszałam cichy śmiech który po chwili ustał. Spojrzałam się na prawo i zauważyłam chłopaków z 1D siedzących na łóżku Liam'a.
-Co?
Zapytałam już lekko zirytowana. O co chodzi.
-Zrobiliśmy bardzo ładne zdjęcia i zabawne.
Odwróciłam się i ujrzałam Liam'a siedzącego. Spojrzał na mnie kłopotliwie i znów mój wzrok powędrował na czwórkę chłopaków.
-Wiesz (t.i). Trochę śmiesznie to wyglądało jak przez sen trzymała dłoń na twarzy Liam'a, a ten trzymał rękę na Twoim brzuchu a drugą pod swoją dupą.
Spojrzałam na nich ze strachem i wstałam.
-Zapewne wyglądam jak strach.
-Dobrze wyglądasz.
Odezwał się Harry i uśmiechnął. Przewróciłam oczami.
-Gdzie jesteśmy?
-Jeszcze trzy godziny. I 5 do koncertu i sesji. Na sesji już nie będziesz nam potrzebna.
Nie wiem kto to powiedział, ale złapałam swoją torebkę i zaczęłam w niej grzebać.

Oczami Liam'a.

Nie wiem o co dokładnie chodzi chłopakom. (T.i) ''wygrzebała'' telefon i weszła do łazienki zamykając się na klucz.
(J)-O co Wam chodzi?!
Podniosłem się, poprawiając koszulę.
(H)-Nicc. Tylko tak słodko spaliście. Coś cicho było.
(J)-Harry stuknęło Cię! My się praktycznie nie znamy.
(L)-Dobra, niech CI będzie.
(J)-Boże. Jesteście masakryczni.
Poszedłem na przód busa i zapytałem Paul'a czy możemy coś zamówić. Zatrzymaliśmy się. Poszedłem do chłopaków i postanowiliśmy zamówić coś na śniadanie.( T.i) prosiła o sałatkę, frytki i sok pomarańczowy. Niall oczywiście musiał coś zamówić za 50 funtów. Harry wszystko zamówił. Usiadłem na łóżku i Zayn koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Paul powiedział że nam przyniesie te całe śniadanie  Mój wzrok powędrował za okno. Czasem tak sobie myślę. Co by było? Nadal w to nie wierzą. Tyle szczęścia mam. Chciałbym wrócić do domu. Chciałbym słuchać jak matka prawi mi kazania o tatuażach. Chciałbym przytulić moje siostry. Chciałbym pojechać tam z wyjątkowa osobą.
(P)-Proszę.
Powiedział Paul i wszystko położył mi na kolanach. Spojrzałem się na niego pytająco.
(P)-Boże Liam. Jak ja bym dał im te wszystkie reklamówki to oni by to porozrzucali po całym busie. Poczekajcie lepiej na (T.i).
Tak jak się zjawił tak niknął. Po jakimś czasie wyszła (T.i) z łazienki i usiadła na swoim łóżku. Podałem jej jej reklamówkę. Podziękowała i oparła się o ścianę. Zacząłem powoli jeść przyglądając się dziewczynie. Ona za to coś robiła w telefonie na ślepo jedząc. Poczułem coś twardego w buzi i wyplułem całą zawartość mojej buzi na rękę.
(J)-Co do cholery..?
Spojrzałem się na Niall'a.
(J)-Pogięło Cię!?
(H)-Nie nasza wina że siedzisz. Nie patrzysz co jesz i ciągle patrzysz się na (T.I).
Harry specjalnie zaakcentował ostatnie słowa i duże oczy dziewczyny zawiesiła się na nas. Spaliłem buraka i schyliłem głowę. Zacząłem PATRZEĆ co jem i piję. Coś czuje że dużo się będzie tutaj dziać.


Dwa lata później.

Spojrzałam się smutno na chłopaków z lekkim uśmiechem. Wiem że nasz znajomość nie przetrwa. Zaczęłam po kolei z nimi się przytulać. Przytuliłam Liam'a i złapałam torebkę i walizkę. Spojrzałam na nich smutno i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-(T.I)!
Odwróciłam się i poczułam że ktoś mnie całuje. Zamknęłam oczy oddając pocałunek. Powoli oderwałam się od tej osoby i otworzyłam oczy. Momentalnie się uśmiechnęłam.
(L)-Kocham Cię.
(J)-Kocham Cię.


Tak szczerze to spieprzyłam tego imagina... Hehe. Mam nadzieje że SKOMENTUJECIE.
Do następnego.

1 komentarz: