CO Z WAMI!? WCHODZICIE CORAZ WIĘCEJ,
A NIE MA ANI JEDNEGO NOWEGO KOMENTARZA POD POSTEM 12. NA PRAWDĘ,
JAK NIE MAM TALENTU TO NAPISZCIE MI TO. NA PRAWDĘ!
----------IMAGINY 1D-------------
poniedziałek, 24 czerwca 2013
środa, 19 czerwca 2013
Hmm, od czego tu zacząć. Może najlepiej po kolei ;p
Proszę Was o komentarze, albo chociaż o ''reakcje''. To bardzo dużo dla mnie znaczy!
Jeśli nie będzie pod imagin'em z numerkiem :12: chociaż trzy komentarze nie dodam jeszcze żadnego imagin'a.
Mam nadzieję, że skomentujecie. Nie ma weryfikacji obrazkowej. : )
Love,Sus. : D
Proszę Was o komentarze, albo chociaż o ''reakcje''. To bardzo dużo dla mnie znaczy!
Jeśli nie będzie pod imagin'em z numerkiem :12: chociaż trzy komentarze nie dodam jeszcze żadnego imagin'a.
Mam nadzieję, że skomentujecie. Nie ma weryfikacji obrazkowej. : )
Love,Sus. : D
środa, 1 maja 2013
#.12.Niall +16.
Natychmiast otworzyłam oczy,gdy poczułam zimną ciecz na swojej klatce piersiowej. Złapałam się za nią i podniosłam się do pozycji siedzącej. Mój wzrok utkwił w roześmianym Niall'u.
(J)-Z czego kurwa się ryjesz!?!
Wstałam na równe nogi i podeszłam do blondyna.
(N)-Bardzo ładne piersi, daj dotknąć.
Zanim się obejrzałam z moich ust wypłynął jęk. Niall ścisnął moje piersi o rozmiarze 85B. Odwróciłam głowę w jego stronę. Moje jasno brązowe oczy pomieszane z kolorem piwnym wlepiły się w jego niebieskie oczy.
(J)-Czemu to robisz.
(N)-Co robię?
Odwróciłam się w jego stronę łapiąc jego nadgarstki. Przyłożyłam jego dłonie do moich piersi. Przegryzłam wargę. Niall zaczął mocniej je ściskać. Ponownie złapałam jego nadgarstki i odsunęłam jego dłonie ode mnie. Złapał sam dół białej bokserki i raz dwa ściągnęłam ją. Mój wzrok powędrował na oczy chłopaka. Jego oczy rozbłysły na widok moich piersi. Nasze spojrzenia się spotkały.
(N)-Co ty chcesz zrobić?
(J)-Jeszcze nie wiem,ale jak znam życie t....
Te jego rozgrzane usta. Powoli zaczęłam otwierać i lekko zamykać moje usta. Ta przyjemność. To jest coś. Przegryzłam lekko jego wargę. Wsunęłam swój język do jego buzi. Zaczęliśmy pocierać nimi o siebie. Moje ręka z jego ramienia powoli zaczęła schodzić w dół. Ścisnęłam jego przyrodzenie przez obcisłe rurki, przy okazji łamiąc sobie paznokcia. A co tam. Trzeba się zabawić. Złapałam jego górną część bluzki i pociągnęłam do łóżka. Usiadłam na Niall'u okrakiem i seksownie przerzuciłam moje długie ciemno blond włosy na drugą stronę. Zanim się obejrzałam Niall zdjął swoją bluzkę. Przerzucił mnie na łóżko i zdjął spodnie razem z białymi bokserkami. Uśmiechnęłam się widząc jego średniego ''kolegę''. Niall podpierając się na dłoniach zaczął całować moją szyję, piersi i brzuch. Odepchnęłam go od siebie i zaczęłam powoli ściągać moje stringi. Ściągnęłam je i rzuciłam za siebie. Złapałam Niall'a siedzącego na łóżku za kolana i rozkraczyłam go. Włożyłam sobie do buzi jego członka i zaczęłam robić mu dobrze. Te jego krzyki. Zaśmiałam się w duchu. Wyjęłam jego przyrodzenie z swojej buzi. I seksownie całym ciałem przejechałam po jego kroczu. Usiadłam mu na brzuchu i ponownie zaczęliśmy się całować. Od błądząc swoimi bladymi dłońmi po moim ciele wszedł we mnie. Oderwałam się od niego i pisnęłam. Uwielbiam go. Znamy się ponad miesiąc a dopiero teraz się na to zdecydował. Po paru minutach wytrysnął we mnie i opadł na łóżka. Powtórzyłam ten sam ruch. Poczułam w sobie jego palce. Zaczęłam krzyczeć i dyszeć. O boże. On jest rewelacyjny! (T.i) jesteś najlepsza. Ponownie zaśmiałam się w duchu. Tym razem on usiadł na mnie okrakiem i złączył nasze usta. Skrzyżowałam swoje ręce na jego szyi i przyciągnęłam bliżej. Nie odrywając się od seksownego blondyna znalazłam się na nim. Nadziałam się na jego członka i zaczęłam lekko skakać. W rezultacie miałam większy orgazm. Oderwałam się od jego ust i dałam całusa w policzek. Wstałam i stanęłam naprzeciwko szafy. Wyjęłam z niej krótkie obcisłe dżinsowe spodenki, ten drugi top z biustonoszem ,białe stringi i czarne sandałki. Zaczęłam to wszystko ubierać.
(N)-Co ty robisz?
(J)-Ubieram się. Wiesz co. Jesteś lepszy w te klocki niż Louis i Harry.
(N)-Co?!
(J)-Spoko. Od Ciebie też nie chcę kasy.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i wyjęłam walizkę. Zaczęłam wkładać tam moje rzeczy. Po pary minutach stanęłam naprzeciwko gołego chłopaka. Schyliłam się i uśmiechnęłam.
(J)-Przykro mi Niall. Kiedyś mnie skrzywdziłeś i teraz ja to zrobiłam. Pamiętaj nie wolno zakochiwać się w dziwce kurwie. Jak wolisz. Chociaż możemy się kiedyś jeszcze zabawić.
Ta jego mina. Zaśmiałam się i usiadłam na jego kolanie. Przytuliłam się i wstałam łapiąc walizkę.
(J)-Byłeś moją pierwszą miłością, ale spierdoliłeś tamto. Mam nadzieję, że jeszcze się w kimś zakocham jak kiedyś w tobie. I mnie nie można nazwać prostytutką. Wiesz czemu? Bo robię to z przyjemności i faceci jak i kobiety robią mi przyjemność. Żegnaj.
Ostatni raz się do niego uśmiechnęłam i wyszłam z tego domu. Wyszłam i nigdy nie wróciłam.
Mam nadzieję że się podoba. : )
Zajęło mi bardzo mało pisanie tego imagina, więc.
Liczę chociaż na dwa komentarze.
: ) Nie będzie kolejnego imagina bez dwóch komentarzy.
środa, 24 kwietnia 2013
#.11. Harry. +16.
On musi być taki idealny?Wyrzeźbione ciało. Piękne dłuższe włosy postawione do góry. Ciepłe i wspaniałe serce. Przynajmniej tyle wiem z opowiadań. Dużo dziewczyn mówi, że zawsze pomaga i dobrze rządzi Nie wiem czy to prawda,jeszcze się nie przekonałam.
-Znowu się na niego gapisz?Hahaha.
Usłyszałam ten przeklęty głos największej zołzy w klasie. Dzwonek rozbrzmiał na całą klasę. Wzięłam długopis i cienki zeszyt. Podniosłam się z krzesła i wyszłam z sali, rzucając beznamiętne ''do widzenia''. Podeszłam do mojej szafki i wyjęłam torebkę. Wrzuciłam do niej rzeczy z poprzedniej lekcji i wyszłam ze szkoły.
-(T.i)!
(J)-Cześć Harry.
Powiedziałam i przytuliłam mojego towarzysza.
(H)-Co tam?
(J)-Nic nowego?
Spojrzałam się na niego i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
(H)-Coś się stało?
(J)-Nie. Nie macie dzisiaj próby?
(H)-Yyy. Odwołali.
(J)-To jesteś dzisiaj cały mój?
(H)-Yhymm.
Harry złapał moja dłoń i okręcił mnie wokół własnej osi. Zaśmiałam się i wylądowałam w ramionach Harry'ego.
(J)-Co bym bez Ciebie zrobiła.
Uśmiechnęłam się. Harry zrobił jakieś inne oczy niż dotychczas i zaczął powoli przybliżać swoją twarz do mojej.
-Harry!
Harry szybko odskoczył i spojrzał się za mnie.
(H)-Co Louis?
Kurde jeszcze jego tu brakowało.
(L)-Ołł. Myślałem że jesteś wolny.
(J)-Bez problemu. Harry spędź trochę czasu z przyjacielem którego masz 24/24. No bo co tam ja..
Poprawiłam torebkę i pobiegłam do swojego domu. Zamknęłam się na klucz i zjechałam po drzwiach w dół.
Co się ze mną dzieje?
Oczami Harry'ego.
Podrapałam się po głowie i spojrzałem na Louis'a.
(J)-Nie stary. Ja lecę do (T.i). Spędzamy ze sobą za dużo czasu.
Poprawiłem torbę i ruszyłem w stronę domu. Zapukałem trzy razy w białe drzwi. Drzwi się otworzyły i ujrzałem Ciebie. Wpuściłaś mnie do środka i weszliśmy do łazienki. Zawsze najwięcej czasu spędzamy w tego typu pomieszczeniach.Ty usiadłaś na pralce a ja na zamkniętej toalecie.
(J)-Co się dzieje?
Ten Twój wzrok. Oczy. Jedno spojrzenie i już polegam.
(T.i)-Po prostu. Egh. Miłość
(J)-Do kogo?!
(T.i.)-Zależy. Zauroczenie w Louis'ie i miłość w..
(J)-Jak nie chcesz to nie mów... Louis'ie?!?!
Od razu wstałem na równe nogi i podszedłem do niej. O co tu chodzi?
(T.i)-No nie wiem.
Dziewczyny wtuliła się w mój biały t-shirt. Który i tak zaraz będzie poplamiony resztkami makijażu dziewczyny.
(J)-Tylko nie rozcieraj oczy. Zawsze tak robisz jak płaczesz.
Obydwoje się zaśmialiśmy i mocniej wtuliłem się w (T.i). Miłość. (T.i). Louis. Miłość. (T.i). Louis. Miłość. Miłość Louis.(T.i). Miłość. Louis. (T.I).
(J)-Ja ja.
(T.i)-Hmmm.
Wyszlochałaś. Nie, wolę jednak to zachować dla siebie. Spojrzałem w Twoje (Twój kolor oczu) i zatonąłem w nich. Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy i jej. Położyłem swoją dłoń na Twój policzek. Lekko kciukiem przejechałem pod okiem i koło nosa. Uśmiech od razu zagościł na Twojej bladej twarzy. Przydałoby Cię zabrać na Hawaje. Hehe. Zamknąłem oczy pod wpływem czucia Twoich ust na moich. Zacząłem powoli je otwierać i zamykać. Ty wykonywałaś podobne ruchy do moich. Moja dłoń przeniosła się z policzka na tył głowy. Lekko Cię do siebie docisnąłem. Zaczepiłaś się swoimi rękoma o moje barki i po chwili wtuliłaś się we mnie. Otworzyłem oczy i ponownie je zamknąłem. Lekko się ode mnie ''odczepiłaś'' i Twoje oczy znalazły się na wysokości moich. Uśmiechnąłem się i ty wykonałaś ten sam ruch swoimi porzeczkowymi ustami. Powoli zaczęłaś odpinać pasek od moich spodni. Po chwili one jak i Twój gorset znalazły się na podłodze. Ujrzałem Twoje średnie piersi. Ty zaczęłaś odpinać powoli guziki od mojej koszuli. Zdjęłaś ją. Ja odpiąłem guzik Twoich czarnych rurek. Nogą zdjąłem Twoje czarne szpilki i po chwili spodnie. Usiadłaś na mnie okrakiem i zaczęliśmy się ponownie całować. Powoli zdjąłem Twoje bokserki. Ty nie byłaś mi dłużna i zrobiłaś to samo. Podniosłem Cię trzymając. Owinęłaś swoimi krótkimi nogami moje biodra i po chwili leżeliśmy w łóżku Twojego brata. Ponownie zatopiliśmy się w swoich ustach.
Oczami (T.i).
Zaczęłam dotykać jego gorących pleców. Po chwili przeszłam na tors. Czuję Harry'ego przyjaciele koło mojej kobiecości. Usiadłam na Twoim brzuchu i spojrzałam w Twoje szmaragdowo-zielone oczy. Twój wzrok jest pełen pożądania. Zaczęłam robić Ci loda. Te Twoje jęki i pojedyncze krzyki. Ahh. Nie zauważyłam i znalazłam się pod Tobą. Włożyłeś we mnie parę palców. Wydałam z siebie jęk. Boże on mnie doprowadza do szaleństwa. Poczułam coś mokrego przy swojej kobiecości.
(J)-O boże, Harryy.
Harry wyjął swoją głowę z mojego krocza. Zaczął dotykać mojego brzucha i składać pocałunki na szyi. Potem ja zaczęłam całować jego tors. Harry natychmiastowo we mnie wszedł. Krzyknęłam. Moje jęki chyba słychać na cały dom.
(J)-Cholera jasna, Harry!
Chłopak zaczął także jęczeć. Moje ręce się znalazły na Styles'a szyi. Usłyszałam trzaśniecie drzwiami i kroki. Ktoś zaczął obijać się o ściany. Po chwili drzwi od pokoju się otworzyły. Nie miałam szansy zobaczyć kto to.
-Uppss. (imię twojego brata) Zajęte jest. Chodź!
To zapewne była Miranda. Po chwili ponownie drzwi się zamknęły i Harry wyszedł ze mnie po wytryśnięciu Zaczęliśmy się śmiać.
(H)-Kocham Cię.
Powiedział i zaczął delikatnie gładzić mój policzek.
(J)-Kocham Cię Harry.
Kocham tego wariata całym sercem. Znamy się od dzieciństwa i zawsze wszystko o sobie wiedzieliśmy. Na drugi dzień jak mój brat wyszedł z pokoju z Mirandą. Śmiał się ze mnie i Harry'ego. Dowiedziałam się że moja i mojego brata mama się wyprowadza. Miranda i Harry wprowadzili się do nas. Moje i Harry'ego jest całe pierwsze piętro. Jest na nim kuchni, trzy łazienki,garderoba i 4 pokoje. Jesteśmy strasznie zadowoleni.
Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że nic nie dodawałam ,ale praktycznie nikt nie komentuje. Sorry. Nikt nie komentuje. Nie ma ani jednego komentarza. Przykro mi jest. Także przepraszam za wszelakie błędy. : ) Do zobaczyska..
-Znowu się na niego gapisz?Hahaha.
Usłyszałam ten przeklęty głos największej zołzy w klasie. Dzwonek rozbrzmiał na całą klasę. Wzięłam długopis i cienki zeszyt. Podniosłam się z krzesła i wyszłam z sali, rzucając beznamiętne ''do widzenia''. Podeszłam do mojej szafki i wyjęłam torebkę. Wrzuciłam do niej rzeczy z poprzedniej lekcji i wyszłam ze szkoły.
-(T.i)!
(J)-Cześć Harry.
Powiedziałam i przytuliłam mojego towarzysza.
(H)-Co tam?
(J)-Nic nowego?
Spojrzałam się na niego i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
(H)-Coś się stało?
(J)-Nie. Nie macie dzisiaj próby?
(H)-Yyy. Odwołali.
(J)-To jesteś dzisiaj cały mój?
(H)-Yhymm.
Harry złapał moja dłoń i okręcił mnie wokół własnej osi. Zaśmiałam się i wylądowałam w ramionach Harry'ego.
(J)-Co bym bez Ciebie zrobiła.
Uśmiechnęłam się. Harry zrobił jakieś inne oczy niż dotychczas i zaczął powoli przybliżać swoją twarz do mojej.
-Harry!
Harry szybko odskoczył i spojrzał się za mnie.
(H)-Co Louis?
Kurde jeszcze jego tu brakowało.
(L)-Ołł. Myślałem że jesteś wolny.
(J)-Bez problemu. Harry spędź trochę czasu z przyjacielem którego masz 24/24. No bo co tam ja..
Poprawiłam torebkę i pobiegłam do swojego domu. Zamknęłam się na klucz i zjechałam po drzwiach w dół.
Co się ze mną dzieje?
Oczami Harry'ego.
Podrapałam się po głowie i spojrzałem na Louis'a.
(J)-Nie stary. Ja lecę do (T.i). Spędzamy ze sobą za dużo czasu.
Poprawiłem torbę i ruszyłem w stronę domu. Zapukałem trzy razy w białe drzwi. Drzwi się otworzyły i ujrzałem Ciebie. Wpuściłaś mnie do środka i weszliśmy do łazienki. Zawsze najwięcej czasu spędzamy w tego typu pomieszczeniach.Ty usiadłaś na pralce a ja na zamkniętej toalecie.
(J)-Co się dzieje?
Ten Twój wzrok. Oczy. Jedno spojrzenie i już polegam.
(T.i)-Po prostu. Egh. Miłość
(J)-Do kogo?!
(T.i.)-Zależy. Zauroczenie w Louis'ie i miłość w..
(J)-Jak nie chcesz to nie mów... Louis'ie?!?!
Od razu wstałem na równe nogi i podszedłem do niej. O co tu chodzi?
(T.i)-No nie wiem.
Dziewczyny wtuliła się w mój biały t-shirt. Który i tak zaraz będzie poplamiony resztkami makijażu dziewczyny.
(J)-Tylko nie rozcieraj oczy. Zawsze tak robisz jak płaczesz.
Obydwoje się zaśmialiśmy i mocniej wtuliłem się w (T.i). Miłość. (T.i). Louis. Miłość. (T.i). Louis. Miłość. Miłość Louis.(T.i). Miłość. Louis. (T.I).
(J)-Ja ja.
(T.i)-Hmmm.
Wyszlochałaś. Nie, wolę jednak to zachować dla siebie. Spojrzałem w Twoje (Twój kolor oczu) i zatonąłem w nich. Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy i jej. Położyłem swoją dłoń na Twój policzek. Lekko kciukiem przejechałem pod okiem i koło nosa. Uśmiech od razu zagościł na Twojej bladej twarzy. Przydałoby Cię zabrać na Hawaje. Hehe. Zamknąłem oczy pod wpływem czucia Twoich ust na moich. Zacząłem powoli je otwierać i zamykać. Ty wykonywałaś podobne ruchy do moich. Moja dłoń przeniosła się z policzka na tył głowy. Lekko Cię do siebie docisnąłem. Zaczepiłaś się swoimi rękoma o moje barki i po chwili wtuliłaś się we mnie. Otworzyłem oczy i ponownie je zamknąłem. Lekko się ode mnie ''odczepiłaś'' i Twoje oczy znalazły się na wysokości moich. Uśmiechnąłem się i ty wykonałaś ten sam ruch swoimi porzeczkowymi ustami. Powoli zaczęłaś odpinać pasek od moich spodni. Po chwili one jak i Twój gorset znalazły się na podłodze. Ujrzałem Twoje średnie piersi. Ty zaczęłaś odpinać powoli guziki od mojej koszuli. Zdjęłaś ją. Ja odpiąłem guzik Twoich czarnych rurek. Nogą zdjąłem Twoje czarne szpilki i po chwili spodnie. Usiadłaś na mnie okrakiem i zaczęliśmy się ponownie całować. Powoli zdjąłem Twoje bokserki. Ty nie byłaś mi dłużna i zrobiłaś to samo. Podniosłem Cię trzymając. Owinęłaś swoimi krótkimi nogami moje biodra i po chwili leżeliśmy w łóżku Twojego brata. Ponownie zatopiliśmy się w swoich ustach.
Oczami (T.i).
Zaczęłam dotykać jego gorących pleców. Po chwili przeszłam na tors. Czuję Harry'ego przyjaciele koło mojej kobiecości. Usiadłam na Twoim brzuchu i spojrzałam w Twoje szmaragdowo-zielone oczy. Twój wzrok jest pełen pożądania. Zaczęłam robić Ci loda. Te Twoje jęki i pojedyncze krzyki. Ahh. Nie zauważyłam i znalazłam się pod Tobą. Włożyłeś we mnie parę palców. Wydałam z siebie jęk. Boże on mnie doprowadza do szaleństwa. Poczułam coś mokrego przy swojej kobiecości.
(J)-O boże, Harryy.
Harry wyjął swoją głowę z mojego krocza. Zaczął dotykać mojego brzucha i składać pocałunki na szyi. Potem ja zaczęłam całować jego tors. Harry natychmiastowo we mnie wszedł. Krzyknęłam. Moje jęki chyba słychać na cały dom.
(J)-Cholera jasna, Harry!
Chłopak zaczął także jęczeć. Moje ręce się znalazły na Styles'a szyi. Usłyszałam trzaśniecie drzwiami i kroki. Ktoś zaczął obijać się o ściany. Po chwili drzwi od pokoju się otworzyły. Nie miałam szansy zobaczyć kto to.
-Uppss. (imię twojego brata) Zajęte jest. Chodź!
To zapewne była Miranda. Po chwili ponownie drzwi się zamknęły i Harry wyszedł ze mnie po wytryśnięciu Zaczęliśmy się śmiać.
(H)-Kocham Cię.
Powiedział i zaczął delikatnie gładzić mój policzek.
(J)-Kocham Cię Harry.
Kocham tego wariata całym sercem. Znamy się od dzieciństwa i zawsze wszystko o sobie wiedzieliśmy. Na drugi dzień jak mój brat wyszedł z pokoju z Mirandą. Śmiał się ze mnie i Harry'ego. Dowiedziałam się że moja i mojego brata mama się wyprowadza. Miranda i Harry wprowadzili się do nas. Moje i Harry'ego jest całe pierwsze piętro. Jest na nim kuchni, trzy łazienki,garderoba i 4 pokoje. Jesteśmy strasznie zadowoleni.
Mam nadzieję, że się podoba. Przepraszam, że nic nie dodawałam ,ale praktycznie nikt nie komentuje. Sorry. Nikt nie komentuje. Nie ma ani jednego komentarza. Przykro mi jest. Także przepraszam za wszelakie błędy. : ) Do zobaczyska..
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
#.10.Liam-część 2.
Następny dzień.
Powoli zaczęłam otwierać moje zaspane oczy. Chciałam przejechać ręką po pościeli , ale wyszło,że zrobiłam to po czyimś torsie. Otworzyłam oczy i się podniosłam do pozycji siedzącej. Usłyszałam cichy śmiech który po chwili ustał. Spojrzałam się na prawo i zauważyłam chłopaków z 1D siedzących na łóżku Liam'a.
-Co?
Zapytałam już lekko zirytowana. O co chodzi.
-Zrobiliśmy bardzo ładne zdjęcia i zabawne.
Odwróciłam się i ujrzałam Liam'a siedzącego. Spojrzał na mnie kłopotliwie i znów mój wzrok powędrował na czwórkę chłopaków.
-Wiesz (t.i). Trochę śmiesznie to wyglądało jak przez sen trzymała dłoń na twarzy Liam'a, a ten trzymał rękę na Twoim brzuchu a drugą pod swoją dupą.
Spojrzałam na nich ze strachem i wstałam.
-Zapewne wyglądam jak strach.
-Dobrze wyglądasz.
Odezwał się Harry i uśmiechnął. Przewróciłam oczami.
-Gdzie jesteśmy?
-Jeszcze trzy godziny. I 5 do koncertu i sesji. Na sesji już nie będziesz nam potrzebna.
Nie wiem kto to powiedział, ale złapałam swoją torebkę i zaczęłam w niej grzebać.
Oczami Liam'a.
Nie wiem o co dokładnie chodzi chłopakom. (T.i) ''wygrzebała'' telefon i weszła do łazienki zamykając się na klucz.
(J)-O co Wam chodzi?!
Podniosłem się, poprawiając koszulę.
(H)-Nicc. Tylko tak słodko spaliście. Coś cicho było.
(J)-Harry stuknęło Cię! My się praktycznie nie znamy.
(L)-Dobra, niech CI będzie.
(J)-Boże. Jesteście masakryczni.
Poszedłem na przód busa i zapytałem Paul'a czy możemy coś zamówić. Zatrzymaliśmy się. Poszedłem do chłopaków i postanowiliśmy zamówić coś na śniadanie.( T.i) prosiła o sałatkę, frytki i sok pomarańczowy. Niall oczywiście musiał coś zamówić za 50 funtów. Harry wszystko zamówił. Usiadłem na łóżku i Zayn koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Paul powiedział że nam przyniesie te całe śniadanie Mój wzrok powędrował za okno. Czasem tak sobie myślę. Co by było? Nadal w to nie wierzą. Tyle szczęścia mam. Chciałbym wrócić do domu. Chciałbym słuchać jak matka prawi mi kazania o tatuażach. Chciałbym przytulić moje siostry. Chciałbym pojechać tam z wyjątkowa osobą.
(P)-Proszę.
Powiedział Paul i wszystko położył mi na kolanach. Spojrzałem się na niego pytająco.
(P)-Boże Liam. Jak ja bym dał im te wszystkie reklamówki to oni by to porozrzucali po całym busie. Poczekajcie lepiej na (T.i).
Tak jak się zjawił tak niknął. Po jakimś czasie wyszła (T.i) z łazienki i usiadła na swoim łóżku. Podałem jej jej reklamówkę. Podziękowała i oparła się o ścianę. Zacząłem powoli jeść przyglądając się dziewczynie. Ona za to coś robiła w telefonie na ślepo jedząc. Poczułem coś twardego w buzi i wyplułem całą zawartość mojej buzi na rękę.
(J)-Co do cholery..?
Spojrzałem się na Niall'a.
(J)-Pogięło Cię!?
(H)-Nie nasza wina że siedzisz. Nie patrzysz co jesz i ciągle patrzysz się na (T.I).
Harry specjalnie zaakcentował ostatnie słowa i duże oczy dziewczyny zawiesiła się na nas. Spaliłem buraka i schyliłem głowę. Zacząłem PATRZEĆ co jem i piję. Coś czuje że dużo się będzie tutaj dziać.
Dwa lata później.
Spojrzałam się smutno na chłopaków z lekkim uśmiechem. Wiem że nasz znajomość nie przetrwa. Zaczęłam po kolei z nimi się przytulać. Przytuliłam Liam'a i złapałam torebkę i walizkę. Spojrzałam na nich smutno i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-(T.I)!
Odwróciłam się i poczułam że ktoś mnie całuje. Zamknęłam oczy oddając pocałunek. Powoli oderwałam się od tej osoby i otworzyłam oczy. Momentalnie się uśmiechnęłam.
(L)-Kocham Cię.
(J)-Kocham Cię.
Tak szczerze to spieprzyłam tego imagina... Hehe. Mam nadzieje że SKOMENTUJECIE.
Do następnego.
Powoli zaczęłam otwierać moje zaspane oczy. Chciałam przejechać ręką po pościeli , ale wyszło,że zrobiłam to po czyimś torsie. Otworzyłam oczy i się podniosłam do pozycji siedzącej. Usłyszałam cichy śmiech który po chwili ustał. Spojrzałam się na prawo i zauważyłam chłopaków z 1D siedzących na łóżku Liam'a.
-Co?
Zapytałam już lekko zirytowana. O co chodzi.
-Zrobiliśmy bardzo ładne zdjęcia i zabawne.
Odwróciłam się i ujrzałam Liam'a siedzącego. Spojrzał na mnie kłopotliwie i znów mój wzrok powędrował na czwórkę chłopaków.
-Wiesz (t.i). Trochę śmiesznie to wyglądało jak przez sen trzymała dłoń na twarzy Liam'a, a ten trzymał rękę na Twoim brzuchu a drugą pod swoją dupą.
Spojrzałam na nich ze strachem i wstałam.
-Zapewne wyglądam jak strach.
-Dobrze wyglądasz.
Odezwał się Harry i uśmiechnął. Przewróciłam oczami.
-Gdzie jesteśmy?
-Jeszcze trzy godziny. I 5 do koncertu i sesji. Na sesji już nie będziesz nam potrzebna.
Nie wiem kto to powiedział, ale złapałam swoją torebkę i zaczęłam w niej grzebać.
Oczami Liam'a.
Nie wiem o co dokładnie chodzi chłopakom. (T.i) ''wygrzebała'' telefon i weszła do łazienki zamykając się na klucz.
(J)-O co Wam chodzi?!
Podniosłem się, poprawiając koszulę.
(H)-Nicc. Tylko tak słodko spaliście. Coś cicho było.
(J)-Harry stuknęło Cię! My się praktycznie nie znamy.
(L)-Dobra, niech CI będzie.
(J)-Boże. Jesteście masakryczni.
Poszedłem na przód busa i zapytałem Paul'a czy możemy coś zamówić. Zatrzymaliśmy się. Poszedłem do chłopaków i postanowiliśmy zamówić coś na śniadanie.( T.i) prosiła o sałatkę, frytki i sok pomarańczowy. Niall oczywiście musiał coś zamówić za 50 funtów. Harry wszystko zamówił. Usiadłem na łóżku i Zayn koło mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Paul powiedział że nam przyniesie te całe śniadanie Mój wzrok powędrował za okno. Czasem tak sobie myślę. Co by było? Nadal w to nie wierzą. Tyle szczęścia mam. Chciałbym wrócić do domu. Chciałbym słuchać jak matka prawi mi kazania o tatuażach. Chciałbym przytulić moje siostry. Chciałbym pojechać tam z wyjątkowa osobą.
(P)-Proszę.
Powiedział Paul i wszystko położył mi na kolanach. Spojrzałem się na niego pytająco.
(P)-Boże Liam. Jak ja bym dał im te wszystkie reklamówki to oni by to porozrzucali po całym busie. Poczekajcie lepiej na (T.i).
Tak jak się zjawił tak niknął. Po jakimś czasie wyszła (T.i) z łazienki i usiadła na swoim łóżku. Podałem jej jej reklamówkę. Podziękowała i oparła się o ścianę. Zacząłem powoli jeść przyglądając się dziewczynie. Ona za to coś robiła w telefonie na ślepo jedząc. Poczułem coś twardego w buzi i wyplułem całą zawartość mojej buzi na rękę.
(J)-Co do cholery..?
Spojrzałem się na Niall'a.
(J)-Pogięło Cię!?
(H)-Nie nasza wina że siedzisz. Nie patrzysz co jesz i ciągle patrzysz się na (T.I).
Harry specjalnie zaakcentował ostatnie słowa i duże oczy dziewczyny zawiesiła się na nas. Spaliłem buraka i schyliłem głowę. Zacząłem PATRZEĆ co jem i piję. Coś czuje że dużo się będzie tutaj dziać.
Dwa lata później.
Spojrzałam się smutno na chłopaków z lekkim uśmiechem. Wiem że nasz znajomość nie przetrwa. Zaczęłam po kolei z nimi się przytulać. Przytuliłam Liam'a i złapałam torebkę i walizkę. Spojrzałam na nich smutno i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-(T.I)!
Odwróciłam się i poczułam że ktoś mnie całuje. Zamknęłam oczy oddając pocałunek. Powoli oderwałam się od tej osoby i otworzyłam oczy. Momentalnie się uśmiechnęłam.
(L)-Kocham Cię.
(J)-Kocham Cię.
Tak szczerze to spieprzyłam tego imagina... Hehe. Mam nadzieje że SKOMENTUJECIE.
Do następnego.
środa, 27 marca 2013
#.9.Louis.
-Jak ja się cieszę, że Cię mam!
Radośnie zapiszczałam i rzuciłam się na Louis'a. Kocham tego wariata. To nie jest żadne zauroczenie On jest całym moim światem. Bez nie niego nie umiem żyć. Louis pocałował mnie w nos i poszliśmy w stronę parku. Uwielbiamy tam spacerować. Nawet dość dziwne ale reporterzy już nas tam nie prześladują. Louis dzisiaj jest taki inny. Ciągle się rozgląda i omija mojego wzroku.
-Wiesz co Louis. Nie wiem co by się stało gdybyś zniknął. Ja też bym zniknęła.
-Szkoda by było Ciebie.
Uśmiechnął się nawet na mnie nie patrząc. Zatrzymałam się i spowodowałam, że w końcu na mnie spojrzał.
-Louis,co się dzieje.
Westchnął. Jak on wzdycha to znaczy, że coś jest nie tak.
-(T.i) słuchaj. Bo,bo. Nie możemy być razem.
-Co?!!
Krzyknęłam puszczając jego dłoń.
-Nie możesz tego zrobić!
-(T.), ja,ja,jaa,ja naprawdę przepraszam Cię. Zapomnij o mnie.
Powiedział i zaczął powoli iść.
-Nigdy o obie nie zapomnę. Zbyt bardzo Cię kocham!
Ostatnie słowo wykrzyczałam i zaczęłam biec w stronę mojego domu. Co ja mu zrobiłam? Co!?! Słone łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. Nie na widzę go jednocześnie kocham..
Oczami Louis'a.
Przymknąłem powieki. Musiałem to zrobić. Ona by cierpiała. Nie myślcie, że Paul kazał mi chodzić z jakąś sławną modelką dla sławy. Po prostu,ja nie czuję między nami tej chemii co na początku. Wiem, że ją zraniłem, ale wyjdzie z tego. Ona wszystko umie. Zmieniłem kierunek... Zobaczyłem 10 metrów przede mną (T.i). Nagle padła na kolana i zaczęła się wydzierać. Pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy. Zaczęła szarpać się za te niesamowite kasztanowe włosy. Może popełniłem błąd.
Oczami (T.i).
-Cholera jasna.
Krzyknęłam i podniosłam się. Wbiegłam do domu i zamknęłam się. Padłam na łóżko, włączając telewizję. Zostawił mnie. Wzięłam jakiś alkohol i zaczęłam go pić. Moje życie nie ma sensu.
Parę miesięcy później.
Widziałam parę razy Louis'a. Nadal go kocham. Nie umiem bez niego funkcjonować. Jest moim całym życiem. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je i ubrałam bieliznę. Zrobiłam sobie fryzurę i ubrałam białą bluzkę na długi rękaw,czarne leginsy pod nie czarne cienkie rajstopy i na bluzkę taką 'workowatą' fioletową tunikę. Zrobiłam sobie makijaż i zeszłam na dół. Włożyłam telefon do kurtki i założyłam zimowe botki. Jeszcze kurtka,szalik i czapka. Wyszłam z domu zamykając go na klucz i włożyłam go do kieszeni. Zaczęłam iść w stronę domu Louis'a. W Londynie ma dwa domy. Jeden swój a drugi z chłopakami. Na pewno jest w swoim domu...... Zapukałam lekko do drzwi. Powoli zaczęły się otwierać i ujrzałam Louis'a w samych bokserkach. Otworzył szerzej oczy. Natychmiast za nim stanęła wysoka brunetka. Objęła lekko Louis'a i zapytała się kim jestem.
-Nie wierzę. Nie na widzę Cię.
Wyszeptałam i wybiegłam z jego posiadłości. To jest taki cholerny ból. Zostawił mnie dla ładniejsze. Nie! Ja jestem też ładna. Musiał być jakiś powód. Zauważyłam samochód który stracił panowanie nad sobą. Zdjęłam kurtkę i fioletową bluzkę. Spojrzałam się w stronę skąd dobiegają krzyki. Louis chciał mnie złapać, ale szybko wbiegłam pod auto. Usłyszałam tylko ''Kocham Cię''.
Oczami Louis'a.
Padłem na kolana i zacząłem się drzeć wniebogłosy.
-Taka była moja misja.
Usłyszałem głos El i odwróciłem się. Przez zapłakane oczy widziałem jak uśmiechnęła się i poszła. Odwróciłem głowę i kierowca wyszedł z auta.
-Boże. Czemu ona wbiegła pod samochód! Czemu!
Facet podszedł do mnie.
-Zraniłem moją miłość.
Wyszeptałem i upadłem.
Trzecia narracja.
Louis i (T.i) znaleźli się w szpitalu. Chłopak tylko zemdlał. (T.i) , (T.i) obudziła się po trzech miesiącach. Pierwsze kogo ujrzała to Louis'a. Tamtego feralnego dnia wytłumaczył jej wszytko a ona nie chciała już go znać. Pocałowała się z nim ostatni raz i odeszła. Louis prawie się załamał psychicznie, ale chłopacy z zespoły pomogli mu. Harry nie mógł uwierzyć,że zrobił takie coś (T.i). Odszedł z zespołu i się załamał. Kochał (T.i) i nie wiedział, że tak wszystko się skończy. Nikt nie wiedział na co (T.i) zmarła. Jej rodzice zabrali ją do Japonii. Wskrzesili ją. Louis się o tym dowiedział,ale (T.i) zaczęła nowe życie. W lepszym swoim świecie.
Nie wiem czy mi wyszedł,ale mam nadzieję, że rozumiecie mój przekaz. : )
Komentujcie i głosujcie w ankiecie!
Radośnie zapiszczałam i rzuciłam się na Louis'a. Kocham tego wariata. To nie jest żadne zauroczenie On jest całym moim światem. Bez nie niego nie umiem żyć. Louis pocałował mnie w nos i poszliśmy w stronę parku. Uwielbiamy tam spacerować. Nawet dość dziwne ale reporterzy już nas tam nie prześladują. Louis dzisiaj jest taki inny. Ciągle się rozgląda i omija mojego wzroku.
-Wiesz co Louis. Nie wiem co by się stało gdybyś zniknął. Ja też bym zniknęła.
-Szkoda by było Ciebie.
Uśmiechnął się nawet na mnie nie patrząc. Zatrzymałam się i spowodowałam, że w końcu na mnie spojrzał.
-Louis,co się dzieje.
Westchnął. Jak on wzdycha to znaczy, że coś jest nie tak.
-(T.i) słuchaj. Bo,bo. Nie możemy być razem.
-Co?!!
Krzyknęłam puszczając jego dłoń.
-Nie możesz tego zrobić!
-(T.), ja,ja,jaa,ja naprawdę przepraszam Cię. Zapomnij o mnie.
Powiedział i zaczął powoli iść.
-Nigdy o obie nie zapomnę. Zbyt bardzo Cię kocham!
Ostatnie słowo wykrzyczałam i zaczęłam biec w stronę mojego domu. Co ja mu zrobiłam? Co!?! Słone łzy zaczęły spływać po mojej twarzy. Nie na widzę go jednocześnie kocham..
Oczami Louis'a.
Przymknąłem powieki. Musiałem to zrobić. Ona by cierpiała. Nie myślcie, że Paul kazał mi chodzić z jakąś sławną modelką dla sławy. Po prostu,ja nie czuję między nami tej chemii co na początku. Wiem, że ją zraniłem, ale wyjdzie z tego. Ona wszystko umie. Zmieniłem kierunek... Zobaczyłem 10 metrów przede mną (T.i). Nagle padła na kolana i zaczęła się wydzierać. Pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy. Zaczęła szarpać się za te niesamowite kasztanowe włosy. Może popełniłem błąd.
Oczami (T.i).
-Cholera jasna.
Krzyknęłam i podniosłam się. Wbiegłam do domu i zamknęłam się. Padłam na łóżko, włączając telewizję. Zostawił mnie. Wzięłam jakiś alkohol i zaczęłam go pić. Moje życie nie ma sensu.
Parę miesięcy później.
Widziałam parę razy Louis'a. Nadal go kocham. Nie umiem bez niego funkcjonować. Jest moim całym życiem. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je i ubrałam bieliznę. Zrobiłam sobie fryzurę i ubrałam białą bluzkę na długi rękaw,czarne leginsy pod nie czarne cienkie rajstopy i na bluzkę taką 'workowatą' fioletową tunikę. Zrobiłam sobie makijaż i zeszłam na dół. Włożyłam telefon do kurtki i założyłam zimowe botki. Jeszcze kurtka,szalik i czapka. Wyszłam z domu zamykając go na klucz i włożyłam go do kieszeni. Zaczęłam iść w stronę domu Louis'a. W Londynie ma dwa domy. Jeden swój a drugi z chłopakami. Na pewno jest w swoim domu...... Zapukałam lekko do drzwi. Powoli zaczęły się otwierać i ujrzałam Louis'a w samych bokserkach. Otworzył szerzej oczy. Natychmiast za nim stanęła wysoka brunetka. Objęła lekko Louis'a i zapytała się kim jestem.
-Nie wierzę. Nie na widzę Cię.
Wyszeptałam i wybiegłam z jego posiadłości. To jest taki cholerny ból. Zostawił mnie dla ładniejsze. Nie! Ja jestem też ładna. Musiał być jakiś powód. Zauważyłam samochód który stracił panowanie nad sobą. Zdjęłam kurtkę i fioletową bluzkę. Spojrzałam się w stronę skąd dobiegają krzyki. Louis chciał mnie złapać, ale szybko wbiegłam pod auto. Usłyszałam tylko ''Kocham Cię''.
Oczami Louis'a.
Padłem na kolana i zacząłem się drzeć wniebogłosy.
-Taka była moja misja.
Usłyszałem głos El i odwróciłem się. Przez zapłakane oczy widziałem jak uśmiechnęła się i poszła. Odwróciłem głowę i kierowca wyszedł z auta.
-Boże. Czemu ona wbiegła pod samochód! Czemu!
Facet podszedł do mnie.
-Zraniłem moją miłość.
Wyszeptałem i upadłem.
Trzecia narracja.
Louis i (T.i) znaleźli się w szpitalu. Chłopak tylko zemdlał. (T.i) , (T.i) obudziła się po trzech miesiącach. Pierwsze kogo ujrzała to Louis'a. Tamtego feralnego dnia wytłumaczył jej wszytko a ona nie chciała już go znać. Pocałowała się z nim ostatni raz i odeszła. Louis prawie się załamał psychicznie, ale chłopacy z zespoły pomogli mu. Harry nie mógł uwierzyć,że zrobił takie coś (T.i). Odszedł z zespołu i się załamał. Kochał (T.i) i nie wiedział, że tak wszystko się skończy. Nikt nie wiedział na co (T.i) zmarła. Jej rodzice zabrali ją do Japonii. Wskrzesili ją. Louis się o tym dowiedział,ale (T.i) zaczęła nowe życie. W lepszym swoim świecie.
Nie wiem czy mi wyszedł,ale mam nadzieję, że rozumiecie mój przekaz. : )
Komentujcie i głosujcie w ankiecie!
sobota, 16 marca 2013
#.8.Harry-część 3.
Oczami Charlotte.
Zauważyłam, że Harry zaczął rozmawiać o czymś z chłopakami.
-Dziewczyny,może pójdziemy na zakupy? Tylku musiałabym skoczyć po portfel.
-Spoko. I tak do centrum żeby dojść trzeba iść koło Twojego domu. Cho ćmy.
Wstałyśmy i ruszyliśmy.
(A)-Harry,przyznaj się. Przecież ty ciągle bzykasz się z jakimiś dziewczynami. Nie udawaj niewiniątka.
(H)-Może i tak. No ale Alan o co Ci chodzi? Mam swoje potrzeby.
Usłyszałam tylko kawałek ich rozmowy i zaczęli lecieć łzy po moich policzkach. Nienawidzę go!
(J)-Jesteś zwykłym dupkiem!
Krzyknęłam i od razu zaczęłam biec w stronę domu. Kurde no.
(H)-Charlotte!
Usłyszałam krzyki Harry'ego. Wbiegłam do domu i zaczęłam się rozbierać.
(H)-Charlotte! No przepraszam. Nie chciałem Ci mówić! Może iż, że mam ciągle nową dziewczynę to nie znaczy, że nie zależy mi na Tobie! Zakochałem się w Tobie do cholery!
(C)-Mam Cię dość! Znamy się dwa dni,a wyrządziłeś mi taką krzywdę!
Szybko wbiegłam na górę. Weszłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłoniach. Czemu mi nie powiedział.!?!? Nienawidzę go!
Oczami Harry'ego.
Powoli zsunąłem się po ścianie. Ja ją kocham. Zakochałem się w niej. Czemu nie mogłem jej powiedzieć.
(A)-Harry,co jest?
Usłyszałem głoś mojego ojca. Podniosłem swoją zapłakaną twarz.
(A)-Kochasz ją?
(H)-Tak. I to bardzo. Ona nie jest jak te inne. Ona jest wyjątkowa.
(A)-Leć do niej.
Spojrzałem się na ojca a potem na mamę Charl. Mama Charl tylko pomachała głową i wstałem. Zdjąłem kurtkę i buty. Wbiegłem na górę i wszedłem do pokoju Charlotte. Siedzi na łóżku z głową w dłoniach.
(H)-Charlotte. Przepraszam! Myślałem, że wiesz.
(C)-Czemu mam wiedzieć!?! Nie słucham Was,nie interesuje się Wami i rzygam pop'em!
(H)-Ale. Masz nasz plakat i dzwonek w telefonie.
(C)-Moja przyjaciółka jest waszą fanką. Poprosiła mnie bym go wzięła i gdzieś powiesiła, przylepiła. Nie wiem! A dzwonek mam ustawiony Waszej nowej piosenki bo wtedy wiem, że dzwoni Lola. Wasza cholerna fanka.
Podszedłem powoli do Charlotte. Ukucnąłem przed nią i położyłem swoje dłonie na jej kolanach. Podniosła głowę i zaczęliśmy przyglądać się swoim tęczówką. Jak mnie dotyka,całuje. Nawet gdy się na mnie patrzy to moje ciało zalewa ciepło.
(C)-Kocham Cię.
Wyszeptała.
(H)-Ja też Cię kocham.
Powiedziałem i Charlotte rzuciła się na mnie. Upadłem na podłogę a ona na mnie. Obejmuje mnie. Też mocno ją do siebie przycisnąłem. Zakochałem się. To takie nie możliwe. Ja, zakochałem się w najlepszej,najmądrzejszej,najpiękniejszej dziewczynie na świecie.
No i jest zakończenie. Chociaż może bym zrobiła jeszcze jedną część. To już od Was zależy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)